Szybko i niespokojnie zarzucasz na siebie szlafrok. Szybko, ponieważ ktoś dzwoni do Twoich drzwi. Niespokojnie, ponieważ jest ósma nad ranem, a Ty nie pamiętasz, abyś składał jakieś zamówienie czy zapraszał gości. Kolędnicy również odpadają – nawiedzali Cię kilka dni temu. Świadkowie Jehowy – nie pojawiają się w tej okolicy. Więc... komornik? Otwierasz drzwi, a do Twojego serca już dociera solidna dawka adrenaliny.
- Sąsiedzie, u ciebie też prąd nie działa?
Wydajesz z siebie westchnienie ulgi. Na szczęście – to tylko emerytowany pan Mirek spod dziewiątki.
- Słucham? – pytasz wciąż niespokojnym tonem.
- Czy u pana też nic się nie pali?
Naciskasz na włącznik światła, by szybko zrozumieć, iż „u mnie też nic się nie pali”.
Tak właśnie rozpoczyna się Twoje siedem dni bez elektryczności.
Właściwie początkowo tytuł tego felietonu miał brzmieć: „Wyobraź sobie, że przez siedem dni nie korzystasz z telewizji, radia, Internetu i telefonu”, jednak bądźmy szczerzy – kto z nas dobrowolnie „powysadzałby wszystkie korki”, usiadł i czekał sto sześćdziesiąt osiem godzin? Kiedyś usłyszałem jakże prawdziwe słowa – jesteśmy pokoleniem wtyczki. Ktoś nam tę wtyczkę wyciągnie – nie wiemy co ze sobą zrobić. No bo co? Jedynymi rzeczami, które towarzyszyły nam podczas wykonywania codziennych czynności były poranne wiadomości w radiu, telefony od znajomych/pisanie SMS-ów, oglądanie filmików na YouTube, ściąganie megabajtów danych, zabawa w grach online, na wieczornych „Faktach” i programach rozrywkowych kończąc. A teraz? Radio – nie działa, telewizja – nie działa, Internet – nie działa (ba, sam komputer nie działa!), Czarnulka/XPudło – nie działa, komórka – rozładowana, tak samo jak MP3, PSP czy inne tego typu „zabawki”.
Na pewno taki dzień znacząco różniłby się od innych, „zwyczajnych”. Nawet ja sam, pisząc ten tekst, mam problemy z wyobrażeniem sobie podobnej sytuacji. Wszystkie książki przeczytane, nie jest odczuwalny głód wiedzy (ha, jakby kiedykolwiek był...), cóż ze sobą począć?
Można się wybrać na spacer. No można, ale to już odstępstwo od normy. Bo któż w dzisiejszych czasach (nie licząc emerytów) tak naprawdę dobrowolnie, sam z siebie pójdzie na spacer? Po zakupy – owszem, na jakieś uroczystości – owszem, ale wszystko to „bo wypada”, „bo trzeba”. W innym wypadku – często zwyczajnie uznajemy, iż do naszego organizmu dociera wystarczająco dużo tlenu kiedy siedzimy przed telewizorem, uprzednio uchylając okno.
Tyle że teraz nie ma telewizora.
Stoisz niespokojnie w przedpokoju i nagle czujesz dziwną pustkę w głowie.
Co mogę zrobić? Cała dzielnica jest
odcięta. W okolicy żadnych znajomych, a przecież nie zapukam do obcego domu i nie poproszę o udostępnienie wszelkich dóbr związanych z elektrycznością na okres siedmiu dni.
Drapiesz się w głowę. Nigdy wcześniej nie byłeś ofiarą podobnej sytuacji. Kiedy pomyślisz sobie, że jednak możesz przeczytać jakąś książkę „do poduszki” – pojawia się niepokojąca myśl.
Przecież potrzebuję światła, a światło=działająca żarówka, której obecnie nie posiadam. Świeczka? Bez przesady – średniowiecze się skończyło. Choć teraz panują podobne warunki, jak wtedy.
W takich momentach człowiek dziwnie uświadamia sobie, jak bardzo od wszelakich dóbr, które oferuje mu współczesny, wysoko rozwinięty pod względem technologicznym świat jest uzależniony. Nie radzimy sobie bez prądu płynącego w kablach i obwodach wszystkich posiadanych urządzeń » ogólnie znana prawda. I skoro już rozpoczynając pierwszy dzień bez elektryczności czujemy pustkę oraz niepokój, nie potrafimy zająć się sobą, myślimy, że lada moment wyginiemy niczym dinozaury, które według wielu zakończyły swoją erę przez morderczą nudę – czym będziemy po tygodniu? Roślinami przywiązanymi do łóżka? Czy może wybrańcami, o których przyszłe pokolenia w podręcznikach napiszą:
Oto ci, którzy przeżyli SIEDEM DNI odcięci od świata zewnętrznego! Bierzcie przykład z ich wytrwałości!
Tak, tak, oczywiście żartuję, jednak warto nad tego typu sprawami się zastanowić. Życie bez elektryczności – niewykonalne! I chyba tutaj należy postawić kropkę. Oby Wam nigdy nie przytrafiła sytuacja, gdy prąd zacznie strajkować w najmniej oczekiwanym momencie!
Autor:
Gigsav